Elooo...no po prostu kocham was wszystkich za te komcie :* :)
Dzisiaj mam do opisania cały dzień bo już od siódmej rany miałam fajne zajęcia :) To zaczynam...
Wstałam o 6.30...:/(masakra...) i Kuba też.Pojechaliśmy do domu jego dziewczyny a potem doszło jeszcze kilku kolegów(dokładnie dwóch ;P )
i pojechaliśmy na lodowisko koło hali targowej.Wypożyczenie łyżew kosztowało tylko 6zł. a reszta już za darmo :)Oks , jak już mieliśmy łyżwy to poszliśmy najpierw na małe lodowisko(bo Kuba sie iść bał na duże BUHAHAHAHA xDxDxD)Zrobiłiśmy kilka kółek(przeważnie ja z Magdą bo Kubuś się nie chciał ruszyć...)i nawet się nie wyglebiłam xD.Potem namówiłyśmy Kubę żeby iśc na duże lodowisko i poszliśmy :)Noo...tam to dopiero było miejsca :) (A ile ludziii... :/ )Znowu zrobiłam z Magdą dwa kółka.W końcu stało się najgorsze...pojechałam trochę pod prąd i wpadłam na jakąś babkę...wywaliłyśmy się obie..:/ Ale obciach...:/Ale pozniej Magda też się raz wywróciła :P (ale z winy Kuby...)Pozniej dalej w kółko.W końcu zrobili przerwę i poszliśmy do domciu :)
Po południu przyjechała Magda(ale nie ta z lodowiska, tylko ta zktórą chodziłam na konie do PK)i poszłyśmy na koniki :) Ja oczywiście ycieszona , żę znowu będę miała Lubka.Przychodzimy a tu co???
LUBAR POSZEDł W TEREN, A JA MAM MIEĆ JAKIEGOś WIKTORA....No normalnie się załamałam... :(Jednak jak Wiktor wyszedł przed stajnię, okazało się , żę jest całkiem ładny (ogier ;) ).Gniady czternastolatek ze skrpetkami i odmianą :)( a wyglądał na 6,7 lat...).No dobra...zaprowadziłyśmy konie na ujeżdżalnię , wsiadamy i jedziemy :)
Wiktowi (nie , nie zrobiłam literówki...oni go tak nazywają :P ) nie bałdzo chciało się chodzić i musiałam go ciągle pchać...
Chwilę stępa i ruszamy kłusem.Wypycham, nic.Wypycham mocniej, przyspieszył, zwolnił...dalej stęp...ehhh...Ale po kilku minutkach w końcu ruszył(juz mnie łydki zaczęły boleć...).Za pierwszym razem to był taki kłuso-stęp (w sensie, że strasznie wolno xD) ale pozniej się trochę rozruszał.Magdzie szło całkiem niezle, chociaż za wysoko anglezowała (ale to dla twgo, że dawno nie jezdziła :) )Raz czy dwa najechałam na drążki i zaczął się GALOP(?!).Jak zwykle do galopu trzeba było przejść za słupem(nigdy o tym nie pisałam , ale do kłusa i galopu zawsze przechodzę za słupem, który jest na ujeżdżalni :) )Siadam w siodło , wypycham ale za chiny nie chciał ruszyć galopem ( ;( )Dogoniłam Magdę na Węzełku i musiałam zwolnić...Chyba ze trzy razy próbowałam ruszyć do galopu a on mnie nie słuchał...(poza tym prawa noga ciągle wpadała mi do strzemienia...nigdy więcej tych butów...). No, ale jednak w końcu ruszył :) Tia...ruszył ale skracał drogę i zchodził prawie do środka...Ehh...w dodatku zaczęło padać...Magda tez kilka razy zagalopowała.No potem stępik i jedziemy pod stajnię.Po zejściu z konie musiałyśmy jeszcze postać kilka minutek i popilnować konie żeby się nie zerwały :)
Magdzie bardzo się podobało(mam nadzieję...) i polubiła Węzła :)
No to kończę bo nie beziecie chcieli czytać...
Pozdrofka :P xD
